
Kobieca przyjaźń – prawdziwy skarb.
Mam kilka bezcennych przyjaźni, pielęgnuję je z miłością. Są wśród nich mężczyźni. Tu obalam mit, że między kobietą a mężczyzną nie może być czystej przyjaźni – bo niby czemu? I kto nam to chce weprzeć? Jeśli koś w zestawieniu osób obu płci widzi jedynie kontekst seksualny, to tylko jego/jej przekonanie – jedno z przekonań wpartych nam przez innych ludzi w trakcie naszego dorastania – że inaczej się nie da i zawsze wyjdzie szydło z worka, że tak obrazowo się wyrażę.
Ale nie o tym dziś. Dziś o przyjaźniach z kobietami.
Moje absolutnie wspaniałe przyjaciółki są uosobieniem lojalności, dyskrecji, niezawodności. I mają moją wzajemność i wdzięczność, którą to wdzięczność ślę również do Wszechświata, że je na swej drodze spotkałam.
Poznaję na życiowych drogach inne kobiety i także widzę potencjał na niejedną cudowną przyjaźń.
Kobieca przyjaźń ma piękny wymiar, ponieważ pozwala na zagłębienie się w naszym kobiecym świecie po kobiecemu. Zmysłowość, głęboka intuicja i empatia oraz znajomość kobiecej materii sprawiają, że znajdujemy w sobie prawdziwe oparcie i zrozumienie wszelkich naszych specyficznie kobiecych cech. Rzecz jasna, podobnie jak w każdej innej relacji, nie chodzi o wieszanie się na sobie, o toksyczne ssanie energii z drugiej osoby.
Jeśli tak jest, to oczywiście nie można mówić o przyjaźni. Ale jeśli obie strony są na tyle dojrzałe, żeby darzyć się miłością, zaufaniem i wzajemnością, a nie wyłącznie z siebie czerpać, to przyjaźń przybiera genialną formę naturalnego flow dobrej energii. Jest kopalnią uczuć i wsparcia.
Niestety kobieca przyjaźń jest często dewaluowana – sprowadzana do płycizny psiapsiółkowania, obrabiania ludziom tyłków, paplania bez umiaru i bez końca. W odróżnieniu od często gloryfikowanej „prawdziwej męskiej przyjaźni” (której nic nie ujmuję, żeby nie było), sprowadzana jest do czegoś bardzo powierzchownego.
Takie umniejszanie kobiecej mądrości i mocy jest dla wielu bardzo wygodne. Wielu mężczyzn, a często również rodziców (!) nie lubi, gdy ich partnerka czy córka ma oparcie w przyjaciółkach, postrzegając je jako zagrożenie dla siebie i relacji. Wiele kobiet posłusznie stroni od przyjaźni, widząc w tym zagrożenie. Gdzieś w przekonaniach przyjęły wiedzę, że nie można ufać innym kobietom.
Te przekonania ciągną się od pokoleń i pochodzą z czasów, gdy w patriarchalnym świecie kobieta bez mężczyzny nie mogła funkcjonować, chyba, że miała nieprzyzwoicie wielki majątek odziedziczony po rodzicach. W tym świecie kobiety chowano tak, że postrzegały w innych kobietach rywalki do względów mężczyzny, od którego zależało ich życie, a co za tym idzie, istoty, które mogą je pomówić o coś, oplotkować, wyrządzić krzywdę z zawiści.

Kobieca przyjaźń jest skarbem i tak to postrzegajmy.
A jeśli nie zdarzyło Ci się jeszcze takiej znaleźć, jeśli zawiodłaś się, to nie trać wiary, nie szukaj tu swojego pecha – na Twoją niekorzyść zadziałał zapewne jeden z normalnych czynników.
Po pierwsze, jeśli masz skrywane przekonanie, że to niemożliwe, aby kobieta nie zawiodła zaufania innej kobiety bądź przekonanie, że swoje brudy trzeba prać samemu (to również wciąż pokutuje!), przez proste prawo przyciągania będziesz częściej na takie osoby się natykać. Szukając przyjaźni, stwarzasz jednocześnie w sobie opór – jesteś nieufna i w rzeczywistości nie wierzysz, że znajdziesz to czego poszukujesz.
Po drugie, z przyjaźnią, jak z każdą inną relacją – jeśli szukamy jej wyłącznie z istniejącego w nas braku – nie znajdziemy odpowiedniej osoby. To zawsze będzie ktoś, kto będzie chciał sobie coś kompensować.
Po trzecie, mogła zadziałać zwykła statystyka, z której wynika, że istnieje jakiś odsetek ludzi niegodnych naszego zaufania.
Tak więc, zawarłam w życiu kilka bezcennych przyjaźni. Zawsze byłam otwarta na ludzi, więc może dlatego. Czasem się boleśnie zawiodłam na kimś, ale nie traciłam wiary, że to po prostu musiało się zdarzyć i nie świadczy o świecie. Wiem – również od innych kobiet - jak bardzo można czerpać (i dawać) w kobiecych przyjaźniach i wiem też, jak ciężko jest tym, które jeszcze nie spotkały na swej drodze takiej przyjaźni.
Aby otworzyć się na przyjaźń, trzeba swoje przekonania przekuć na inne. Np. na przekonanie, że nie ma tak kompatybilnej i wspaniałej przyjaźni jak z drugą kobietą. Z kim, jak nie z drugą kobietą pogadamy ze zrozumieniem o dzieciach, partnerach, aspektach życia codziennego, patriarchalnych absurdach, uczuciach, emocjach, czy choćby seksie… Można poszukać kręgów kobiecych, pouczestniczyć w różnych. Zwiększyć swoją szansę na poznanie kogoś.
Rozglądaj się po świecie z ufnością. I z rozumem, rzecz jasna. Bądź roztropna jak wąż i nieskazitelna jak gołąb ;), a na pewno trafisz na wspaniałe kobiety.