Witaj, nazywam się

Agata Mazur.

Po ukończeniu MBA większość życia zawodowo zajmowałam się pracą w korporacji i zarządzałam dużymi zespołami projektowymi, aktywizując i motywując ludzi do nielekkich wyzwań.

Od lat aktywizuję i wspieram kobiety, którym brak wiary w siebie

i w to, że można odmienić swoje życie. Jestem certyfikowaną Life Coach'ką, nieustająco się kształcę i rozwijam w szeroko pojętym obszarze rozwoju osobistego.

Jakiś czas temu zostawiłam korporację i postanowiłam zająć się wyłącznie tym, co kocham najbardziej – aktywizowaniem, motywowaniem i wspieraniem kobiet w procesie zmiany.

Kobieta taka jak Ty

Jestem zwyczajną, całkiem sympatyczną dziewczyną trochę

z Mazur, trochę z Warszawy, Agatą z krwi i kości, z niespożytą energią życiową i pokładami optymizmu. Uwielbiam ludzi z ich różnorodnością oraz relacje z nimi.

Jestem kobietą po rozmaitych przejściach, z których wyszłam mocniejsza i pełna wiary w siebie.

W drodze dojrzewania do kompletnej postaci dorosłej zaliczyłam anoreksję, depresję, trudne aspekty związków, wychodziłam z rozmaitych dołków.

Jako matka dwójki dzieci, a przez sześć lat pięciorga, poznałam rozmaite aspekty wychowywania dzieci, małżeństwa czy też wielodzietnej rodziny patchworkowej.

Uprawiałam kuring domowy i zasuwałam jednocześnie w korporacji po kilkanaście godzin na dobę. Bywało, że siebie porzucałam.

Byłam w dwóch związkach, w których doznałam dobrego i złego. Zakosztowałam cudownie uzdrawiającego bycia samą.

Dziś jestem w satysfakcjonującym, dojrzałym związku partnerskim.

Kobieta z pasjami

Dużo czytam, piszę głównie do szuflady, ale z przyjemnością. Od dziecka interesują mnie ludzie, ich zachowania, relacje, emocje, mechanizmy, które nimi rządzą. Pasjami szkolę się w obszarze ogólnie nazywanym rozwojem osobistym. Fascynuje mnie potencjał ludzkiego mózgu - podświadomości, a także tej niesamowitej potęgi nazywanej Wyższą Świadomością, Jaźnią, Miłującą Obecnością, albo po prostu Bogiem, o której naukowcy nie umieją zbyt wiele konkretnie powiedzieć,

Trenowałam combat, strzelectwo i nawet przez pewien czas realizowałam się w paramilitarnym oddziale antyterrorystycznym, biegałam w mundurze po Bieszczadach po pas w śniegu. Oprócz certyfikatów coacha, mam więc nietypowo również certyfikaty ukończenia bardzo wymagającego szkolenia s.e.r.e. oraz innych przeszkoleń paramilitarnych. Jestem żywym dowodem na to, że można spełniać swoje marzenia!

Regularnie chodzę na siłownię, lubię długie spacery. Cenię ruch i zdrowe odżywianie.

Interesuje mnie holistyczne podejście do własnego zdrowia, w tym korzystanie ze światowych osiągnięć w obszarze biohackingu i longevity. Coraz bardziej pociągają mnie aspekty totalnej biologii oraz ziołolecznictwo i naturopatia.

Mam masę planów.

Moim zdaniem, nigdy nie jest na nic za późno.

Kobieta niezłomna


Bywało różnie. Nie zawsze dawałam radę szybko się mobilizować.

Czasem było to bardzo trudne, a w pewnych chwilach niemożliwe.

Mam za sobą okres, gdy nie miałam w ogóle czasu dla siebie i czułam jak rośnie wyczerpanie i frustracja.

Ale ostatecznie zwyciężała życiowa energia i radość życia. Wychodziłam niezłomnie ze wszystkiego - silniejsza, spokojniejsza, zdrowsza. Wiem, że to dlatego, że w gruncie rzeczy zawsze wracałam do siebie, ceniąc się z roku na rok bardziej.

Do kości wierzę, że nie ma sytuacji bez nadziei. Że nie ma, że się nie da.

Co jeszcze mnie spotka? Nie wiem. Kocham życie w jego cudownych i trudnych aspektach. Takie ono jest. Niełatwe, ale piękne.

Na pewno zamierzam uparcie mieć oraz realizować plany i marzenia.

No i chcę, żeby jak najwięcej kobiet pokochało życie tak, jak ja je kocham.

Kobieta w rozwoju

Jestem kobietą programowo nieprzerwanie otwartą na zmiany.Od wielu lat zajmuję się różnorakimi aspektami rozwoju osobistego. Moją pasją jest wspieranie ludzi we wdrażaniu zmian i świadoma praca z podświadomością, z cieniem, z ciałem. Jestem orędowniczką pracy z Wewnętrznym Dzieckiem, wspieram budowanie zdrowych relacji. Jestem miłośniczką koncepcji porozumienia bez przemocy.

Wierzę, że nieuzdrowione traumy, podświadome mechanizmy obronne i niewspierające wzorce oraz przekonania tworzą nasz stan psychiczny, emocjonalny i fizyczny, dlatego istotnym elementem rozwoju jest ich namierzenie oraz uzdrowienie lub transformacja.Jednym z największych marzeń było stworzenie tego miejsca.

Dzielę się entuzjazmem, energią, konkretną wiedzą i doświadczeniem. Chcę, żebyś znalazła tu azyl, a w nim bezwarunkowy szacunek, akceptację i zrozumienie – przestrzeń, w której nikt Cię nie osądzi. Spotkasz tu inne kobiety, przekonasz się, jakie jesteśmy podobne, z jakimi zadziwiająco bliźniaczymi problemami się borykamy - bez względu na wiek, zawód, wykształcenie i wiele innych dzielących nas różnic. Będziesz mogła rozwijać swoją intuicję, kobiecość, zmysłowość, dojrzewać, stawać się kompletna, spokojna i zawsze znajdziesz motywację do zmian.

Blogi, które mogą Cię zainteresować

Kobieca przyjaźń – prawdziwy skarb.

Kobieca przyjaźń – prawdziwy skarb.

February 13, 20254 min read

Mam kilka bezcennych przyjaźni, pielęgnuję je z miłością. Są wśród nich mężczyźni. Tu obalam mit, że między kobietą a mężczyzną nie może być czystej przyjaźni – bo niby czemu? I kto nam to chce weprzeć? Jeśli koś w zestawieniu osób obu płci widzi jedynie kontekst seksualny, to tylko jego/jej przekonanie – jedno z przekonań wpartych nam przez innych ludzi w trakcie naszego dorastania – że inaczej się nie da i zawsze wyjdzie szydło z worka, że tak obrazowo się wyrażę.

Ale nie o tym dziś. Dziś o przyjaźniach z kobietami.

Moje absolutnie wspaniałe przyjaciółki są uosobieniem lojalności, dyskrecji, niezawodności. I mają moją wzajemność i wdzięczność, którą to wdzięczność ślę również do Wszechświata, że je na swej drodze spotkałam. 

Poznaję na życiowych drogach inne kobiety i także widzę potencjał na niejedną cudowną przyjaźń.

Kobieca przyjaźń ma piękny wymiar, ponieważ pozwala na zagłębienie się w naszym kobiecym świecie po kobiecemu. Zmysłowość, głęboka intuicja i empatia oraz znajomość kobiecej materii sprawiają, że znajdujemy w sobie prawdziwe oparcie i zrozumienie wszelkich naszych specyficznie kobiecych cech. Rzecz jasna, podobnie jak w każdej innej relacji, nie chodzi o wieszanie się na sobie, o toksyczne ssanie energii z drugiej osoby. 

Jeśli tak jest, to oczywiście nie można mówić o przyjaźni. Ale jeśli obie strony są na tyle dojrzałe, żeby darzyć się miłością, zaufaniem i wzajemnością, a nie wyłącznie z siebie czerpać, to przyjaźń przybiera genialną formę naturalnego flow dobrej energii. Jest kopalnią uczuć i wsparcia.

Niestety kobieca przyjaźń jest często dewaluowana – sprowadzana do płycizny psiapsiółkowania, obrabiania ludziom tyłków, paplania bez umiaru i bez końca. W odróżnieniu od często gloryfikowanej „prawdziwej męskiej przyjaźni” (której nic nie ujmuję, żeby nie było), sprowadzana jest do czegoś bardzo powierzchownego. 

Takie umniejszanie kobiecej mądrości i mocy jest dla wielu bardzo wygodne. Wielu mężczyzn, a często również rodziców (!) nie lubi, gdy ich partnerka czy córka ma oparcie w przyjaciółkach, postrzegając je jako zagrożenie dla siebie i relacji. Wiele kobiet posłusznie stroni od przyjaźni, widząc w tym zagrożenie. Gdzieś w przekonaniach przyjęły wiedzę, że nie można ufać innym kobietom. 

Te przekonania ciągną się od pokoleń i pochodzą z czasów, gdy w patriarchalnym świecie kobieta bez mężczyzny nie mogła funkcjonować, chyba, że miała nieprzyzwoicie wielki majątek odziedziczony po rodzicach. W tym świecie kobiety chowano tak, że postrzegały w innych kobietach rywalki do względów mężczyzny, od którego zależało ich życie, a co za tym idzie, istoty, które mogą je pomówić o coś, oplotkować, wyrządzić krzywdę z zawiści. 

Kobieca przyjaźń jest skarbem i tak to postrzegajmy. 

A jeśli nie zdarzyło Ci się jeszcze takiej znaleźć, jeśli zawiodłaś się, to nie trać wiary, nie szukaj tu swojego pecha – na Twoją niekorzyść zadziałał zapewne jeden z normalnych czynników.

Po pierwsze, jeśli masz skrywane przekonanie, że to niemożliwe, aby kobieta nie zawiodła zaufania innej kobiety bądź przekonanie, że swoje brudy trzeba prać samemu (to również wciąż pokutuje!), przez proste prawo przyciągania będziesz częściej na takie osoby się natykać. Szukając przyjaźni, stwarzasz jednocześnie w sobie opór – jesteś nieufna i w rzeczywistości nie wierzysz, że znajdziesz to czego poszukujesz.

Po drugie, z przyjaźnią, jak z każdą inną relacją – jeśli szukamy jej wyłącznie z istniejącego w nas braku – nie znajdziemy odpowiedniej osoby. To zawsze będzie ktoś, kto będzie chciał sobie coś kompensować.

Po trzecie, mogła zadziałać zwykła statystyka, z której wynika, że istnieje jakiś odsetek ludzi niegodnych naszego zaufania.

Tak więc, zawarłam w życiu kilka bezcennych przyjaźni. Zawsze byłam otwarta na ludzi, więc może dlatego. Czasem się boleśnie zawiodłam na kimś, ale nie traciłam wiary, że to po prostu musiało się zdarzyć i nie świadczy o świecie. Wiem – również od innych kobiet - jak bardzo można czerpać (i dawać) w kobiecych przyjaźniach i wiem też, jak ciężko jest tym, które jeszcze nie spotkały na swej drodze takiej przyjaźni. 

Aby otworzyć się na przyjaźń, trzeba swoje przekonania przekuć na inne. Np. na przekonanie, że nie ma tak kompatybilnej i wspaniałej przyjaźni jak z drugą kobietą. Z kim, jak nie z drugą kobietą pogadamy ze zrozumieniem o dzieciach, partnerach, aspektach życia codziennego, patriarchalnych absurdach, uczuciach, emocjach, czy choćby seksie… Można poszukać kręgów kobiecych, pouczestniczyć w różnych. Zwiększyć swoją szansę na poznanie kogoś. 

Rozglądaj się po świecie z ufnością. I z rozumem, rzecz jasna. Bądź roztropna jak wąż i nieskazitelna jak gołąb ;), a na pewno trafisz na wspaniałe kobiety.

Back to Blog